upał

Na wesoło, Ogólne No Comments

Żar leje się z nieba, wytrzymać nie można. Synek pomimo kremu ochronnego +50 opalił raczki i nóżki na różowo. Postanowiłam przeczekiwać upały w domu i wychodzić na spacery dopiero po godzinie 15, a synek w odpowiedzi na maminy plan, przestawił porę drzemki na 13-15. Kochany chłopczyk, prawda? A sypia on w coraz dziwniejszych pozach, za nic mając poduszeczkę i kocyk

A na deser dorzucę kilka widoków spacerowych

ot, taki sobie wpis…

Na wesoło, Ogólne No Comments

Syn popiera w całej rozciągłości piaskownicę podczas spacerów. Ba, nawet zaczyna się bawić z innymi dziećmi. Na razie polega to na tym, że dzieci się bawią a on się im przygląda, ale zawsze to coś nowego :)

Wszystkim tęskniącym za wakacjami postanowiliśmy pokazać co oglądamy podczas naszych codziennych spacerów

ps. My też tęsknimy za wakacjami…

piaskowy ludzik

Na wesoło, Ogólne No Comments

Nasze spacery weszły na wyższy poziom świadomości spacerowej. Chodzenie wokół stawków już dawno przestało wystarczać,

towarzystwo innych dzieci w wózku obok również. Huśtanie przez mamę na placozabawowej huśtawce też już nie realizuje wszystkich spacerowych potrzeb syna.

Proszę Państwa, ogłaszam wszem i wobec: Piaskownica została odkryta. A w raz z piaskownicą wszelkiego rodzaju, na razie pożyczane, foremki, siteczka, łopatki.

Radości i zabawie nie ma końca

znaczy koniec jest, kiedy mama powie: “pora wracać do domku żeby zjeść zupkę”, ale to kończy się szlochami, płaczami, wyrywaniem i skargami na zły, potworny świat.

Reszta zdjęć (za której jakość przepraszam, bo robione komórką) jak zawsze do obejrzenia w czerwcowej galerii

ZOO

Na wesoło, Ogólne 1 Comment

W niedzielę “zielonoświątkową”, jak większość rodziców w Warszawie, postanowiliśmy zapoznać synka z “dziką przyrodą”. Poszliśmy więc do ZOO. Kolejka do kasy była przeogromna, tłum w środku dziki, jak ta przyroda w klatkach. Ale warto było. Piękna pogoda,

długi spacer, pokazywanie dziecku zwierzątek, słowem sama przyjemność.


Przyjemnością było również spotkanie ze znajomymi z którymi ZOO zwiedzaliśmy.

Mikołaj był niezwykle “żywotny” podczas spaceru, śmiał się, wyciągał łapki do konika, osiołka, rozmawiał, śpiewał i zaczepiał przechodniów, śląc im piękne uśmiechy.


Ale przyszła “kryska na matyska”, w końcu padł zmęczony atrakcjami

Również tradycji stało się zadość. Jak każde wracające z ZOO dziecko i Mikołaj wrócił do domu z balonikiem. Piękną, wielką, różową i uśmiechnięta świnką.

Po więcej zdjęć z wyprawy do ZOO zapraszamy do GALERII