radości i smuteczki

Ogólne, Zdrowie No Comments

Najpierw radości:

Mikołaj gada jak najęty. Do repertuaru dochodzą coraz to nowe “wyrazy” i sylaby. KE, KA, DA, DZIA, GU, GA, TA, BA, MA, NA, NIA, NIE, oraz wiele kompilacji powyższego. Do tego nauczył się modulować głos, wiec potrafi krzyczeć, piszczeć, mówić cichutko. Zagaduje również do rodziców, inne dzieci, innych ludzi. Podoba mu się to co potrafi, bo trenuje zapalczywie.

Coraz sprawniej pełza, raczkuje, słowem przemieszcza się po mieszkaniu. Śmieszny jest, bo raczkuje po dywanie, a jak dochodzi do końca dywanu, zaczyna pełzać, jak prawdziwy marines albo inny “sołdżer”. Ostatnio staliśmy z tatą w kuchni, nagle patrzymy a zza winkla wystaje malutka głowa i bacznie obserwuje rodziców :)

Kolejna czwóreczka już w drodze. Tym razem górny prawy ząbek wychodzi na światło dzienne. Nawet pediatrzy są zdania że te ząbki to coś niesamowitego. Taka ilość w takim wieku :)

A dla stałych czytelników konkurs z cyklu znajdź 10 różnic :)

a teraz smuteczki:

Mikołaj zaczął dwa dni temu chorować na katar. A że leczony czy nie leczony trwa 7 dni, podeszłam do tego “luźniej” niz do jego wczesniejszych chorób (przed operacją). Poszliśmy oczywiście do pediatry, ta obejrzała, osłuchała, przepisała eurespal, wapno w syropie, stodal na pokasływanie, nasivin do noska i pożyczyła zdrówka, mówiąc, że tym razem, to zwykłe przeziębienie. Dziś zamówiliśmy wizytę pediatry do domu. Młody ma goraczkę, zaciąga powietrze (dziecko ma dusznosci i tak mocno wciaga powietrze do płucek, że aż zaciąga pod żebrami ciałko, robią się takie “dołeczki” pod żebrami jak oddycha), rzęzi, kaszle, z nosa mu sie leje. Diagnoza - zapalenie oskrzeli.
I zabawa od nowa antybiotyk - augmentin, nebulizacje z pulmicortu i berodualu. Pomocniczo eurespal, sól morska i nasivin do noska. Dodatkowo uszy już ma “kataralne” ze wskazaniem na infekcję, stąd antybiotyk - zapobiegliwie… Mam iść z nim do alergologa, bo prawdopodobnie astma nie jest w podejrzeniach, a jest faktycznie. A to wiąże się ze stałym, codziennym podawaniem dziecku sterydów (przewlekłe stosowanie), leki na alergię też bedzie jak cukierki jadł… A sądziłam, że po operacji, jak buzinek będzie zamknięty, wszystko sie jakoś ułoży i choroby będziemy wspominać, tylko wspominać…

Słowa, słowa, słowa…

Ciekawostki, Na wesoło, Zdrowie No Comments

Dziś Mikołaj zaskoczył wszystkich gdy podczas spaceru codzienne “lalalala amaamamamaa”, zamieniło się niespodziewanie w “tatatatata babababa”.
Wszystko wskazuje na to że masarze podniebienia zalecane przez panią Logopedę przynoszą pozytywny skutek, jedyny problem polega na tym że młodzieniec nie bardzo sobie życzy gmerania w buzi i palce Mamy wyglądają jak po niespodziewanym spotkaniu z tarką.
Mikołajowi gratulujemy nowych głosek a Mamie życzymy cierpliwości i mocnych paluszków. Tylko tak dalej :)

P.S. Już się tata nie wymiga, rano Mikołaj coraz wyraźniej woła “TATATATATA” i od razu wiadomo że syn wstał i trzeba pieluchę wymienić :)