po pierwsze

Na wesoło, Ogólne No Comments

Mikołaj ma za sobą sporo “pierwszych”:
pierwszy uśmiech, pierwszy ząbek, pierwsza zupka, pierwszy chrupek, pierwsza operacja, pierwsze sylaby, pierwsze lody itd. Do “kolekcji pierwszych” możemy dodać:

- pierwszy samodzielny zjazd ze zjeżdżalni. Nie trzymany przez nikogo odpychając się raczkami zjeżdża śmiejąc się przy tym perliście, prosto w ramiona mamy.

- pierwszy raz pil wczoraj przez słomkę napój. Wypił całą szklankę. Od wczoraj umiemy pić przez słomkę, ba wydaje się że potrafił to robić przez całe życie

- nad oczkiem Mikołaja zakwitł pierwszy poważny siniak. Brew jest spuchnięta a śliwa rośnie i fioletowieje coraz bardziej. Ot, piaskownica go napadła.

Jak to mówią “zawsze musi być ten pierwszy raz”

o wszystkim po troszku

Ciekawostki, Na wesoło, Ogólne No Comments

Cały miesiąc upłynął nam pod znakiem szybkiego rozwoju. Mikołaj śmiga po mieszkaniu jak szalony, czasem tak szybko raczkuje, że idąc za nim mam kłopot żeby go dogonić. Mamy nawet już swoje zabawy w “złapie cię złapię” wtedy dziecko wydając z siebie przeraźliwe piski ucieka, jak by go goniło stado rozjuszonych słoni, a nie jeden rodzic drobiący kroczki niczym gejsza
Chodzenie na dwóch nogach też idzie mu coraz sprawniej. Trzymany za rączki przez rodzica, twardo idzie przed siebie, przebierając coraz mniej “plątliwie” nóżkami. Przy meblach też już chodzi “w te i we w te”. Jest też szalenie niezadowolony gdy kanapa się złośliwie kończy, a on by poszedł dalej, albo kiedy regał się kończy w najmniej do tego odpowiednim momencie. Złość swoją potrafi wyrażać na razie tylko w jeden sposób (akustycznie chyba najuciążliwszy dla rodzica), piszczeniem połączonym z płaczem i krzykiem. Tak, potrafi te trzy dźwięki łączyć w jedną całość.

Z innych zabaw mamy np. zabawę w oddaj. Z reguły dziecko pięknie oddaje co ma w rączce, ale czasem zaczyna się droczyć. Wyciąga rączkę ze “skarbem” znalezionym na podłodze (papierek, kłaczek, paproszek) a jak rodzic wyciąga do niego rękę, zabiera swoją i śmieje się. Nie mamy pojęcia gdzie to podpatrzył, a może to jego inwencja własna?

Od Pani logopedy dostaliśmy za zadanie (oprócz standardowych masarzy) nauczyć dziecko dmuchać. Taaaak…. niełatwo było, ale teraz nie dość, że potrafi dmuchać, jak go o to prosimy to jeszcze potrafi pluć jedzeniem, pluć pasta do zębów, pluć piciem, albo dmuchać do butelki przez smoczek i cieszyć się jak zawartość butelki z piciem radosnym strumyczkiem wypływa na dywan, dziecko, mamę , tatę i ogólnie pojętą okolicę.

Z jedzeniem też już nie mamy żadnych kłopotów. Znaczy mamy, ale odwrotne Syn podczas każdego posiłku życzy sobie siedzieć rodzicowi na kolankach i…. zajadać się zawartością rodzicielskiego talerza. TAK!! Żadna grudka już nam nie straszna. Zjada warzywa gotowane, zupę z naprawdę “dorosłymi” kawałkami warzyw czy makaronu, makarony z sosem, potrafi odgryźć kawałeczek kanapki. Mięsko nastręcza mu jeszcze drobnych problemów (zwyczajnie jest twardsze niż marchewka gotowana czy makaronik). No i niestety… syn nasz zasmakował w standardowym zestawie “tego nie wolno dawać dziecku przed 3 rokiem życia” . Tak więc polubił: chrupki kukurydziane, słone paluszki, chipsy, pączki, lody, drożdżówki. Hitem wczorajszym jest mrożona herbata “kartonowa” której dopominał się głośno a dno w szklance przyjął z zawodem na pysiaku. Dodam że herbata pita była z “dorosłej” szklanki trzymanej przez tatę

Zadziwia mnie ostatnio jedna rzecz, jak Mikołaj szybko się uczy. Bierze np. mój telefon i przykłada go WŁAŚCIWĄ strona do ucha i uśmiecha się. Bardzo lubi też “rozmawiać” np. z poczta glosowa. Uśmiecha się i słucha uważnie . W pilocie naciska guziczki i patrzy na telewizor oczekując zmian. Jak “pisze na komputerze, to paluszkami śmiga po klawiaturze a co jakiś czas rusza myszka. Wie, że bramka (ochraniająca wejście do kuchni i łazienek) ma być zamknięta i jak jej nie domknę, bo idę tylko na chwilkę, siada i sukcesywnie stara się ją zamknąć. Potrafi pokazać na obrazku misia (kubuś puchatek) jak się go zapytać “gdzie jest miś?” A do tego wszystkiego jest tak niezwykle kontaktowy. Zaczepia ludzi, uśmiecha się do nich, na widok innych dzieci śmieje się i wyciąga rączki, potrafi zawstydzić się jak ktoś go zaczepia.

A gada jak najęty - tata, gaga, dada, guga itp. Na razie nic co ma jakiekolwiek podobieństwo do mowy ludzkiej, ale zaczepiony odpowiada a mówiąc to patrzy na rozmówcę oczekując odpowiedzi lub reakcji. Albo pokazuje palcem rzecz która go zainteresowała i oczekuje “opowiedzenia” o niej. Sporo tego jest na spacerach pieski, kotki, kaczki, ptaszki, kwiatki, dzieci, pan na rowerze, samochód, dziecko w wózku i mogłabym wymieniać tu do wieczora

No i chyba rzecz najbardziej męcząca dla rodzica. Mikołaj zaczyna mieć własne zdanie. Nie, teraz nie będzie spał, jadł, przewijał się. Teraz będzie robił co innego. A niezadowolenie wyraża głośno - patrz wyżej Nie podoba mu się ubieranie, nie podoba mu się zabawka. A właśnie że będzie zrzucał płyty z półki, a właśnie że będzie ściągał rzeczy ze stołu i kanapy…

Czasem po całym męczącym dniu, żałuję, że w niczym już nie przypomina tego maluszka sprzed roku, który tylko leżał i jadł i spał…

W FILMOTECE oraz GALERII nowe filmy i zdjęcia ukazujące nowe oblicza naszego dziecka.

rozwojowo

Ciekawostki, Ogólne No Comments

Chyba nigdy nie przestanie mnie zadziwiać rozwój dziecka. Wczoraj ledwo co wstawał, dziś w kilka sekund unosi pupę nad ziemie.

Wczoraj tylko pełzał, dziś autentycznie biega na czterech po mieszkaniu. Wczoraj siedział, dziś trzymany za ręce chodzi i to coraz dalej, coraz dłużej, coraz miej mu się nożyny plączą. Dorośleje nam dziecko, z dnia na dzień. Jest coraz bardziej kontaktowy, coraz więcej mówi, nawet logopeda mówi o nim “artysta” bo potrafi powiedzieć taki, kotek. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z rzeczywistą mową, bo to, co chce, nadal pokazuje palcem, lub demonstruje minami i wymusza piszczeniem i krzykiem. Ale już naprawdę można się z nim porozumieć. Potrafi odłożyć na miejsce daną rzecz, potrafi podać coś co ma w ręce, jak się go o to poprosi. Rewelacyjnie już wrzuca jedną rzecz w drugą, aktualnie wrzuca klocki do rybki, która za każdym wrzuconym klockiem gra melodyjki. Kota potrafi już głaskać, a nie szarpać, potrafi zrobić “milu milu” czyli pogłaskać kogoś po policzku.
Zadziwia mnie codziennie, tak jak ostatnio kiedy założył sobie na nos zatyczkę od butelki i zaśmiewał się sam z siebie.

Zadziwia mnie fakt jak szybko uczy się. Wie jak pisać na klawiaturze, wie co to pilot do telewizora i do czego służy, potrafi już jednym paluszkiem naciskać klawisze, guziki. Wie co to odkurzacz i do czego służy, bo za każdym razem jak odkurzam, bierze nieużywaną przeze mnie aktualnie końcówkę i “sprząta”:

Echhh… zanim się obejrzę a syn nasz maturę będzie zdawał…

ps. w filmotece troszkę piaskiem sypiemy

to wielki krok dla małego człowieka

Na wesoło, Ogólne, Ważne No Comments

Stęskniliście się za nami?

Dziś zdjęć nie będzie bo… po pierwsze mama gapa zapomniała baterie naładować, a po drugie nijak zdjęć robić nie może, bo obie ręce ma zajęte. Czym spytacie? Rączkami syna, którego prowadza po mieszkaniu. TAK. Synek nasz potrafi już pięknie wstawać przy meblach a od wczoraj prowadzany za rączki CHODZI. Łzy wzruszenia kręcą się w maminych oczach… a jeszcze niedawno był taki malutki…

ot, taki sobie wpis…

Na wesoło, Ogólne No Comments

Syn popiera w całej rozciągłości piaskownicę podczas spacerów. Ba, nawet zaczyna się bawić z innymi dziećmi. Na razie polega to na tym, że dzieci się bawią a on się im przygląda, ale zawsze to coś nowego :)

Wszystkim tęskniącym za wakacjami postanowiliśmy pokazać co oglądamy podczas naszych codziennych spacerów

ps. My też tęsknimy za wakacjami…

piaskowy ludzik

Na wesoło, Ogólne No Comments

Nasze spacery weszły na wyższy poziom świadomości spacerowej. Chodzenie wokół stawków już dawno przestało wystarczać,

towarzystwo innych dzieci w wózku obok również. Huśtanie przez mamę na placozabawowej huśtawce też już nie realizuje wszystkich spacerowych potrzeb syna.

Proszę Państwa, ogłaszam wszem i wobec: Piaskownica została odkryta. A w raz z piaskownicą wszelkiego rodzaju, na razie pożyczane, foremki, siteczka, łopatki.

Radości i zabawie nie ma końca

znaczy koniec jest, kiedy mama powie: “pora wracać do domku żeby zjeść zupkę”, ale to kończy się szlochami, płaczami, wyrywaniem i skargami na zły, potworny świat.

Reszta zdjęć (za której jakość przepraszam, bo robione komórką) jak zawsze do obejrzenia w czerwcowej galerii

groch z kapustą oraz mydło i powidło

Ciekawostki, Na wesoło, Zdrowie 1 Comment

Dawno nie pisałam, oj dawno, ale postaram się nadrobić zaległości.

Mistrzostwa piłki kopanej są. I wszyscy mężczyźni siedzą przed telewizorami i z zapartym tchem śledzą biegających zawodników. Jak wszyscy mężczyźni to wszyscy - moi też. Zasiedli sobie w fotelikach i kibicują

Pogoda piękna, lato w pełnej krasie, dużo spacerujemy. Mikołaj zaczyna coraz bardziej świadomie uczestniczyć w tych spacerach, jak widzi kaczki to woła “kaka”, ale jak widzi psa, czy gołębia woła tak samo, A może “kaka” to zwierze jakiekolwiek w mowie mojego syna? A “kaki” takie fajne pływają po stawkach

że nie jest dla mnie taką katastrofą stawać co 5 metrów i podziwiać stworzonka. A Młody śmieje się do tych kaczek aż miło.

Mikołaj dokładnie w dniu swoich urodzin stanął na nóżki.

Potrafi stać w kojcu i niestety tylko tam. Ani przy meblach, ani w łóżeczku nie podejmuje prób. Ale tak, czy inaczej piękny prezent sprawił rodzicom, spragnionym nowinek rozwojowych.

A oto kilka “pościelowych akrobacji” Mikołaja

Reszta zdjęć w galerii czerwiec

nuuuda

Na wesoło, Ogólne No Comments

Nuuuda Panie, nuuuda…
Syn raczkuje, wyzdrowiał po ostatnim zapaleniu oskrzeli, próbuje wstawać w kojcu. Pomaga mamie w rozwieszaniu (rozrzucaniu) ubrań, gania po mieszkaniu koty, zaczepia ludzi na spacerach śląc piękne uśmiechy, zaśmiewa się z kaczek i piesków, a dziś jak obierałam ziemniaki do obiadu usiadł koło mnie i spytał “dziodziś”? Odpowiedziałam “obieram ziemniaczki”. Więc mi pomógł. Co prawda potem musiałam wyciągać ziemniaki spod kanapy, ale liczą się przecież dobre chęci, prawda?
Acha, no i ogląda mecze z tatą.
Więc jak już pisałam, nuuuda Panie, nuuuda ;P

hiszpańska inkwizycja

Na wesoło, Ogólne, Zdrowie 1 Comment

Cofam to co powiedziałam wczoraj. Nie, nasze dziecko już nie pełza. Nie, ono raczkuje z prędkością samochodzika wyścigowego. Mata w dużym pokoju jest, on wie o niej, kiedyś nawet na niej polegiwał. Teraz świat stanął otworem, a syn wypłynął na “suchego przestwór oceanu”.

Rodzice za to w ostrej panice chowają rzeczy z dolnych półek, zabezpieczają bezpieczne do niedawna kontakty (np. w przedpokoju)

oraz przeszukują oferty hipermarketów budowlanych w zakresie bramek zabezpieczających oraz akcesoriów do zamykania szafek, lodówki, zamrażarki przed ciekawskimi paluszkami, zabezpieczeń drzwi przed zamykaniem i ewentualnym przytrzaśnięciem paluszków, oraz ochraniaczy na wszelkie możliwe rogi mebli w domu. Bogu dziękować że oferta tych produktów jest wielka. Widać pomysłodawacy też mieli małe dzieci :D
Nawet koty już czują się już zagrożone przez małego człowieka, który nagle zaczyna je ganiać po mieszkaniu.

No zaskoczył nas synek nasz maleńki, jak ta hiszpańska inkwizycja (bo nikt się przecież nie spodziewa hiszpańskiej inkwizycji).
Tak jak tego, że dziecko ma w nosie wszelkie “rozwojowe” zabawki znanej i cenionej firmy Fisher Price. Za to do zabawy preferuje wszelkiej maści butelki, rurki, kable, przewody, gazety, pudełka i - tu zaskoczenie - buty… szczególnie upodobał sobie kapcie tatusia i buty mamusi

A do tego Mikołaj jest dzieckiem niezwykle pomocnym. Stara się pomagać we wszystkich obowiązkach domowych jakie odbywają się w zasięgu jego małych rączek. Pomaga mamie rozwieszać pranie - siada koło miski i wyciąga ubrania. Trenujemy nadal, żeby podawał mamie, a nie rozrzucał w koło :) A dziś dzielnie pomagał tacie w obieraniu ziemniaków. Sprawdzał czy tata dokładnie obiera a potem ćwiczył rozrzucanie ziemniaków w koło.

Reszta zdjęć do obejrzenia w galerii majowej oraz dwóch “tematycznych” pomocnik kuchenny i historia o koszu i kocie.

Ps. Nie wiem czy już się chwaliłam, że Mikołaj pije z butelki ze smoczkiem? No więc pije! Potrafi ssać! Ja wiem, że dla rodziców zdrowych dzieci to nie nowina, ale nasz smyk tej sztuki nauczył się chwilę temu… A my tak strasznie przeżywamy te wszystkie jego “pooperacyjne” umiejętności.Na dowód film w filmotece

radości i smuteczki

Ogólne, Zdrowie No Comments

Najpierw radości:

Mikołaj gada jak najęty. Do repertuaru dochodzą coraz to nowe “wyrazy” i sylaby. KE, KA, DA, DZIA, GU, GA, TA, BA, MA, NA, NIA, NIE, oraz wiele kompilacji powyższego. Do tego nauczył się modulować głos, wiec potrafi krzyczeć, piszczeć, mówić cichutko. Zagaduje również do rodziców, inne dzieci, innych ludzi. Podoba mu się to co potrafi, bo trenuje zapalczywie.

Coraz sprawniej pełza, raczkuje, słowem przemieszcza się po mieszkaniu. Śmieszny jest, bo raczkuje po dywanie, a jak dochodzi do końca dywanu, zaczyna pełzać, jak prawdziwy marines albo inny “sołdżer”. Ostatnio staliśmy z tatą w kuchni, nagle patrzymy a zza winkla wystaje malutka głowa i bacznie obserwuje rodziców :)

Kolejna czwóreczka już w drodze. Tym razem górny prawy ząbek wychodzi na światło dzienne. Nawet pediatrzy są zdania że te ząbki to coś niesamowitego. Taka ilość w takim wieku :)

A dla stałych czytelników konkurs z cyklu znajdź 10 różnic :)

a teraz smuteczki:

Mikołaj zaczął dwa dni temu chorować na katar. A że leczony czy nie leczony trwa 7 dni, podeszłam do tego “luźniej” niz do jego wczesniejszych chorób (przed operacją). Poszliśmy oczywiście do pediatry, ta obejrzała, osłuchała, przepisała eurespal, wapno w syropie, stodal na pokasływanie, nasivin do noska i pożyczyła zdrówka, mówiąc, że tym razem, to zwykłe przeziębienie. Dziś zamówiliśmy wizytę pediatry do domu. Młody ma goraczkę, zaciąga powietrze (dziecko ma dusznosci i tak mocno wciaga powietrze do płucek, że aż zaciąga pod żebrami ciałko, robią się takie “dołeczki” pod żebrami jak oddycha), rzęzi, kaszle, z nosa mu sie leje. Diagnoza - zapalenie oskrzeli.
I zabawa od nowa antybiotyk - augmentin, nebulizacje z pulmicortu i berodualu. Pomocniczo eurespal, sól morska i nasivin do noska. Dodatkowo uszy już ma “kataralne” ze wskazaniem na infekcję, stąd antybiotyk - zapobiegliwie… Mam iść z nim do alergologa, bo prawdopodobnie astma nie jest w podejrzeniach, a jest faktycznie. A to wiąże się ze stałym, codziennym podawaniem dziecku sterydów (przewlekłe stosowanie), leki na alergię też bedzie jak cukierki jadł… A sądziłam, że po operacji, jak buzinek będzie zamknięty, wszystko sie jakoś ułoży i choroby będziemy wspominać, tylko wspominać…

« Previous Entries