wielka zmiana

Ogólne No Comments

KOCHANI CZYTELNICY NASZEGO BLOGA
Z przyczyn technicznych przenosimy się pod inny adres. Od dziś piszemy o Mikołajowym świecie tutaj czyli pod adresem http://mikolajbartosz.blox.pl/html

bez trzymanki

Na wesoło, Ogólne No Comments

To ja – mama – z nowymi doniesieniami z frontu rozwojowego Mikołaja. Mikołaj bardzo pięknie chodzi trzymany przez rodzica za rączki. Dużo chodzimy na placach zabaw, czasem nawet pokonujemy dystans od piaskownicy do huśtawki i nie jest to już dla nas straszna odległość A ostatnio Mikołaj zaczyna “stać bez trzymanki”. Stoi kilka sekund po czym wykonuje klasyczny “pad na zad” ale stoi sam. A rodzice widząc tą samodzielność zamierają w bezruchu ze strachu, ż e jak upadnie, to coś sobie zrobi. Oczywiście nic sobie nie robi, ale rodzice i tak mają swój “dreszczyk emocji”. Teraz czekamy już tylko na pierwszy samodzielny kroczek.

W długi weekend odwiedził nas dziadek “z gór”. Przywiózł piękne zabawki, którymi Mikołaj bawi się w swój własny sposób. Laptop służy do otwierania i zamykania go. A w karuzelce najśmieszniejszy jest miś, którego zdemontował kilka sekund po otrzymaniu zabawki. Kreatywność – zauważam coraz częściej, że Młody ma swoją wizję na używanie zabawki, niekoniecznie takią, jaką założył projektant i na jakią dali się nabrać rodzice .

Mikołaj za niedługo, bo już w marcu będzie miał rodzeństwo cioteczne.

Cioci Ali życzymy duuuużo zdrówka i żeby pozbyła się raz na zawsze tej paskudnej choroby nerek. No i oczywiście już nie możemy się doczekać malucha

ps. są już nowe nowości w galerii i w filmowni – zapraszamy.

po pierwsze

Na wesoło, Ogólne No Comments

Mikołaj ma za sobą sporo “pierwszych”:
pierwszy uśmiech, pierwszy ząbek, pierwsza zupka, pierwszy chrupek, pierwsza operacja, pierwsze sylaby, pierwsze lody itd. Do “kolekcji pierwszych” możemy dodać:

- pierwszy samodzielny zjazd ze zjeżdżalni. Nie trzymany przez nikogo odpychając się raczkami zjeżdża śmiejąc się przy tym perliście, prosto w ramiona mamy.

- pierwszy raz pil wczoraj przez słomkę napój. Wypił całą szklankę. Od wczoraj umiemy pić przez słomkę, ba wydaje się że potrafił to robić przez całe życie

- nad oczkiem Mikołaja zakwitł pierwszy poważny siniak. Brew jest spuchnięta a śliwa rośnie i fioletowieje coraz bardziej. Ot, piaskownica go napadła.

Jak to mówią “zawsze musi być ten pierwszy raz”

o wszystkim po troszku

Ciekawostki, Na wesoło, Ogólne No Comments

Cały miesiąc upłynął nam pod znakiem szybkiego rozwoju. Mikołaj śmiga po mieszkaniu jak szalony, czasem tak szybko raczkuje, że idąc za nim mam kłopot żeby go dogonić. Mamy nawet już swoje zabawy w “złapie cię złapię” wtedy dziecko wydając z siebie przeraźliwe piski ucieka, jak by go goniło stado rozjuszonych słoni, a nie jeden rodzic drobiący kroczki niczym gejsza
Chodzenie na dwóch nogach też idzie mu coraz sprawniej. Trzymany za rączki przez rodzica, twardo idzie przed siebie, przebierając coraz mniej “plątliwie” nóżkami. Przy meblach też już chodzi “w te i we w te”. Jest też szalenie niezadowolony gdy kanapa się złośliwie kończy, a on by poszedł dalej, albo kiedy regał się kończy w najmniej do tego odpowiednim momencie. Złość swoją potrafi wyrażać na razie tylko w jeden sposób (akustycznie chyba najuciążliwszy dla rodzica), piszczeniem połączonym z płaczem i krzykiem. Tak, potrafi te trzy dźwięki łączyć w jedną całość.

Z innych zabaw mamy np. zabawę w oddaj. Z reguły dziecko pięknie oddaje co ma w rączce, ale czasem zaczyna się droczyć. Wyciąga rączkę ze “skarbem” znalezionym na podłodze (papierek, kłaczek, paproszek) a jak rodzic wyciąga do niego rękę, zabiera swoją i śmieje się. Nie mamy pojęcia gdzie to podpatrzył, a może to jego inwencja własna?

Od Pani logopedy dostaliśmy za zadanie (oprócz standardowych masarzy) nauczyć dziecko dmuchać. Taaaak…. niełatwo było, ale teraz nie dość, że potrafi dmuchać, jak go o to prosimy to jeszcze potrafi pluć jedzeniem, pluć pasta do zębów, pluć piciem, albo dmuchać do butelki przez smoczek i cieszyć się jak zawartość butelki z piciem radosnym strumyczkiem wypływa na dywan, dziecko, mamę , tatę i ogólnie pojętą okolicę.

Z jedzeniem też już nie mamy żadnych kłopotów. Znaczy mamy, ale odwrotne Syn podczas każdego posiłku życzy sobie siedzieć rodzicowi na kolankach i…. zajadać się zawartością rodzicielskiego talerza. TAK!! Żadna grudka już nam nie straszna. Zjada warzywa gotowane, zupę z naprawdę “dorosłymi” kawałkami warzyw czy makaronu, makarony z sosem, potrafi odgryźć kawałeczek kanapki. Mięsko nastręcza mu jeszcze drobnych problemów (zwyczajnie jest twardsze niż marchewka gotowana czy makaronik). No i niestety… syn nasz zasmakował w standardowym zestawie “tego nie wolno dawać dziecku przed 3 rokiem życia” . Tak więc polubił: chrupki kukurydziane, słone paluszki, chipsy, pączki, lody, drożdżówki. Hitem wczorajszym jest mrożona herbata “kartonowa” której dopominał się głośno a dno w szklance przyjął z zawodem na pysiaku. Dodam że herbata pita była z “dorosłej” szklanki trzymanej przez tatę

Zadziwia mnie ostatnio jedna rzecz, jak Mikołaj szybko się uczy. Bierze np. mój telefon i przykłada go WŁAŚCIWĄ strona do ucha i uśmiecha się. Bardzo lubi też “rozmawiać” np. z poczta glosowa. Uśmiecha się i słucha uważnie . W pilocie naciska guziczki i patrzy na telewizor oczekując zmian. Jak “pisze na komputerze, to paluszkami śmiga po klawiaturze a co jakiś czas rusza myszka. Wie, że bramka (ochraniająca wejście do kuchni i łazienek) ma być zamknięta i jak jej nie domknę, bo idę tylko na chwilkę, siada i sukcesywnie stara się ją zamknąć. Potrafi pokazać na obrazku misia (kubuś puchatek) jak się go zapytać “gdzie jest miś?” A do tego wszystkiego jest tak niezwykle kontaktowy. Zaczepia ludzi, uśmiecha się do nich, na widok innych dzieci śmieje się i wyciąga rączki, potrafi zawstydzić się jak ktoś go zaczepia.

A gada jak najęty – tata, gaga, dada, guga itp. Na razie nic co ma jakiekolwiek podobieństwo do mowy ludzkiej, ale zaczepiony odpowiada a mówiąc to patrzy na rozmówcę oczekując odpowiedzi lub reakcji. Albo pokazuje palcem rzecz która go zainteresowała i oczekuje “opowiedzenia” o niej. Sporo tego jest na spacerach pieski, kotki, kaczki, ptaszki, kwiatki, dzieci, pan na rowerze, samochód, dziecko w wózku i mogłabym wymieniać tu do wieczora

No i chyba rzecz najbardziej męcząca dla rodzica. Mikołaj zaczyna mieć własne zdanie. Nie, teraz nie będzie spał, jadł, przewijał się. Teraz będzie robił co innego. A niezadowolenie wyraża głośno – patrz wyżej Nie podoba mu się ubieranie, nie podoba mu się zabawka. A właśnie że będzie zrzucał płyty z półki, a właśnie że będzie ściągał rzeczy ze stołu i kanapy…

Czasem po całym męczącym dniu, żałuję, że w niczym już nie przypomina tego maluszka sprzed roku, który tylko leżał i jadł i spał…

W FILMOTECE oraz GALERII nowe filmy i zdjęcia ukazujące nowe oblicza naszego dziecka.

Babcie mają dziś imieniny

Ogólne No Comments

Picture Captions
[Caption.iT - Picture Captions]

rozwojowo

Ciekawostki, Ogólne No Comments

Chyba nigdy nie przestanie mnie zadziwiać rozwój dziecka. Wczoraj ledwo co wstawał, dziś w kilka sekund unosi pupę nad ziemie.

Wczoraj tylko pełzał, dziś autentycznie biega na czterech po mieszkaniu. Wczoraj siedział, dziś trzymany za ręce chodzi i to coraz dalej, coraz dłużej, coraz miej mu się nożyny plączą. Dorośleje nam dziecko, z dnia na dzień. Jest coraz bardziej kontaktowy, coraz więcej mówi, nawet logopeda mówi o nim “artysta” bo potrafi powiedzieć taki, kotek. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z rzeczywistą mową, bo to, co chce, nadal pokazuje palcem, lub demonstruje minami i wymusza piszczeniem i krzykiem. Ale już naprawdę można się z nim porozumieć. Potrafi odłożyć na miejsce daną rzecz, potrafi podać coś co ma w ręce, jak się go o to poprosi. Rewelacyjnie już wrzuca jedną rzecz w drugą, aktualnie wrzuca klocki do rybki, która za każdym wrzuconym klockiem gra melodyjki. Kota potrafi już głaskać, a nie szarpać, potrafi zrobić “milu milu” czyli pogłaskać kogoś po policzku.
Zadziwia mnie codziennie, tak jak ostatnio kiedy założył sobie na nos zatyczkę od butelki i zaśmiewał się sam z siebie.

Zadziwia mnie fakt jak szybko uczy się. Wie jak pisać na klawiaturze, wie co to pilot do telewizora i do czego służy, potrafi już jednym paluszkiem naciskać klawisze, guziki. Wie co to odkurzacz i do czego służy, bo za każdym razem jak odkurzam, bierze nieużywaną przeze mnie aktualnie końcówkę i “sprząta”:

Echhh… zanim się obejrzę a syn nasz maturę będzie zdawał…

ps. w filmotece troszkę piaskiem sypiemy

to wielki krok dla małego człowieka

Na wesoło, Ogólne, Ważne No Comments

Stęskniliście się za nami?

Dziś zdjęć nie będzie bo… po pierwsze mama gapa zapomniała baterie naładować, a po drugie nijak zdjęć robić nie może, bo obie ręce ma zajęte. Czym spytacie? Rączkami syna, którego prowadza po mieszkaniu. TAK. Synek nasz potrafi już pięknie wstawać przy meblach a od wczoraj prowadzany za rączki CHODZI. Łzy wzruszenia kręcą się w maminych oczach… a jeszcze niedawno był taki malutki…

lody

Na wesoło, Ogólne No Comments

Pierwsze lody Mikołaj ma już za sobą ale wtedy nie cieszyły się specjalnym zainteresowaniem. Jednak odkąd chadzamy z tatą w weekendy, na lody z cukierni, obowiązkowo musimy dać dziecku “polizać”. Koniecznie, bo jak nie, gotów jest wypaść z wózka, tak się będzie odkręcał, żeby jedzącemu lody spojrzeć z wyrzutem w oczy. Z wyrzutem mówiącym: “sam jesz a dziecku nie dasz?” Wobec tych niewerbalnych gróźb rodzice są bezradni. I częstują synka lodami. A potem płaczą ze śmiechu oglądając tą uświnioną buźkę. No spójrzcie sami:

Słodki jak lody, prawda?

imieniny Wujka Pawła

Ogólne No Comments

Picture Captions
[Caption.iT - Picture Captions]

upał

Na wesoło, Ogólne No Comments

Żar leje się z nieba, wytrzymać nie można. Synek pomimo kremu ochronnego +50 opalił raczki i nóżki na różowo. Postanowiłam przeczekiwać upały w domu i wychodzić na spacery dopiero po godzinie 15, a synek w odpowiedzi na maminy plan, przestawił porę drzemki na 13-15. Kochany chłopczyk, prawda? A sypia on w coraz dziwniejszych pozach, za nic mając poduszeczkę i kocyk

A na deser dorzucę kilka widoków spacerowych

« Previous Entries